Kosmos op-artowy od Maurycego Gomulickiego

autor: Henryk Kwiatek

Liquid error (sections/main-article line 58): invalid format: d% luty, Y%

Jednym z obszarów, które serigrafią eksplorujemy za sprawą talentów i fascynacji Maurycego Gomulickiego jest Kosmos. Właśnie na serigraficznym nieboskłonie możecie odnaleźć kolejne obiekty.

Oto kilka słów od Maurycego.

Ziemianie, Niewolnice i Niewolnicy Słońca! Specjalnie dla Was na przednówku serwujemy w Kwiaciarni uczciwą porcję „Mroku Gwiazd”. W obrębie serii op-artowej zaczyna wyodrębniać nam się wątek kosmiczny – do Pussy Planet i Supernowej dołączają Saturn i Solar, w neutronowym tyglu pichci się już Kwazar. Nie będzie to opowieść o trwających nanosekundy bitwach kosmicznych armad, „lodowej czerni” nie rozświetlą rozbłyski laserów – chciałbym skupić się raczej na olśniewająco nieludzkim aspekcie wszechświata, na fundamentalnej tęsknocie za nieznanym jaka wypełnia nasze serca, kiedy wpatrujemy się w ozdobione rojami brylantów sierpniowe niebo.

Odkąd pamiętam słomiany łebek wypchany miałem „księżycową nostalgią”. Na początku była oczywiście „Podróż na Kasjopeję” i „Tapatiki kontra Mandiable”, bardzo szybko jednak za sprawą mojej ukochanej mamy –  astronawigatorki Barbarki, zanurkowałem w otchłanie naprawdę wybitnej SF. Jako pre-nastolatek uwielbiałem Lema, Silverberga, Bułyczowa. „Kroniki Marsjańskie” Bradbury’ego do dziś pozostają moją biblią. Wypełniona kosmiczną próżnią czaszka mało nie impolodowała mi z nadmiaru emocjii. Kiedy biegałem po nadbałyckiej plaży moje młodziutkie ciało torturowało twarde promieniowanie docierające na Terrę za sprawą bestialiskich reakcji łańcuchowych nieustannie zachodzących na powierzchni Sol. Przed zaśnięciem regularnie przemierzałem „rakietowe szlaki”.

Dziś z lubością odurzam się literaturą fantastyczną z lat 40/50. Wkraczając z moją ukochaną Mirellą do spowitej ultrafijołkową poświatą sypialni za każdym razem wybieram się na Wenus. Jeżeli, podobnie jak ja, pragniecie zrzucić pęta grawitacji, a dusza wyrywa Wam się do odległych systemów, jeżeli fascynuje Was „dyskretny urok” mgławic, a myśl o interakcji bliźniaczych czarnych dziur wywołuje rumieniec na Waszych licach to ten dyptyk powstał z myślą o Was. Macie niepowtarzalną szansę aby ozdobić ściany waszej kajuty na transgalaktyku adekwatnymi grafami. Do zobaczenia na Kosmodromie.